Nieplanowana ciąża – czy to wystarczający powód do ślubu?

Nieplanowana ciąża – czy to wystarczający powód do ślubu? 98022

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu uważano, że nieślubne dzieci mają w życiu trudniej. Mówiło się o nich wpadka, bękart, dziecko z nieprawego łoża czy hańba dla rodziny, a pannę z dzieckiem wytykano palcami. Jednak obecnie, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, aż 25% dzieci rodzi się w związkach pozamałżeńskich. I ten odsetek stale rośnie, głównie z powodu zmian obyczajowych. W 1990 roku w wolnych związkach rodziło się zaledwie 6% dzieci, a w 2013 roku – już ponad 22%.

Coraz więcej dzieci z wolnych związków

W innych europejskich krajach takich dzieci jest jeszcze więcej, według danych Eurostatu między innymi w Wielkiej Brytanii, Bułgarii, Estonii, Słowenii, Francji czy Szwecji ponad połowa wszystkich urodzonych dzieci pochodzi z nieformalnych związków. Te statystyki pokazują, że polskie społeczeństwo nadal ceni tradycyjny model rodziny.

Czy w takim razie nadal tylko polskie pary mają obawy przed wychowywaniem dziecka bez ślubu? A może czasy małżeństw zawieranych z powodu ciąży minęły? Oto historie dwóch kobiet, które mają zupełnie przeciwne zdanie na ten temat.

kobieta w nieplanowanej ciąży

Ciąża z przypadku – urodzinowy prezent

Zosia i Kacper znają się od dziecka. Pochodzą z tej samej małej podkrakowskiej miejscowości. Ich rodziny mają sąsiadujące ze sobą gospodarstwa rolne. Jako nastolatkowie kilkukrotnie zostawali parą, a potem się rozstawali, żeby po kilku latach znowu do siebie wrócić. Zosia o tym, że jest w ciąży, dowiedziała się dwa miesiące po swojej imprezie urodzinowej, na której bawiła się razem z Kacprem.

– Na tej imprezie znowu się zeszliśmy i po niej spotykaliśmy się praktycznie codziennie. Niedługo później zaczęłam czuć ciągłe mdłości, od razu przeczuwałam, że mogę być w ciąży. Dwie kreski na teście tylko to potwierdziły. Nie planowałam jeszcze mieć dziecka, ale bardzo się ucieszyłam, że będę mamą. Tego samego dnia zadzwoniłam do Kacpra, powiedziałam mu, że w urodziny dał mi prezent, o którym się właśnie dowiedziałam. Powiedziałam też o ciąży mojej mamie.
Nie byli tak zachwyceni jak ja. Kacper był przerażony, a mama od razu zaczęła denerwować się, czy Kacper mnie nie zostawi z dzieckiem. Wiem, że tego samego wieczoru dzwoniła do mamy Kacpra i długo o tym rozmawiały.

Kilka dni później Zosię czekała kolejna niespodzianka. Kacper zaprosił ją do restauracji na kolację, podczas której uklęknął i wyjął pierścionek z małym brylantem.

– Wszystko działo się tak szybko, że nawet dobrze tego nie przemyślałam. Ale zgodziłam się zostać jego żoną, bo go kocham. Nie musiałam zastanawiać się nad odpowiedzią.

Ślub w ciąży

Podczas zaręczynowej kolacji para po raz pierwszy rozmawiała na poważnie o swojej przyszłości. Zgodnie z sugestiami rodziców uznali, że wezmą ślub jak najszybciej, maksymalnie w ciągu pół roku.

Wiem, że z małym dzieckiem życie się całkiem zmienia i jest przy nim dużo obowiązków, dlatego myślę, że ciąża to ostatnia chwila na zaplanowanie ślubu, potem nie mielibyśmy na to czasu. Na szczęście rodzice nam ze wszystkim pomagali. Sami byśmy tego nie ogarnęli.
Ksiądz, jak się dowiedział, z jakiego powodu zależy nam na czasie, to krzywo patrzył, że chcemy brać ślub z dzieckiem w drodze, ale moja mama wzięła na siebie rozmowę z nim i potem jak nas widział, to tylko pogroził nam palcem, ale zgodził się, byśmy udzielili sobie ślubu.
Oczywiście na wsi zaczęły krążyć plotki, że złapałam Kacpra na dziecko, że wymusiłam te zaręczyny, i że gdyby nie dziecko, to Kacper nie chciałby się ze mną ożenić. Ale staram się to olewać, bo wiem, że tacy po prostu są ludzie na wsi. A my z Kacprem mimo rozstań zawsze do siebie wracaliśmy, myślę, że nawet gdybym nie była w ciąży, to prędzej czy później bylibyśmy razem na zawsze. Takie już nasze przeznaczenie.

panna młoda w ciąży

Ciężarna panna młoda

Szybki ślub okazał się jednak większym wyzwaniem, niż para planowała. Tydzień przed uroczystością Zosia zaczęła źle się czuć, lekarz zalecił jej ograniczyć stres i dużo odpoczywać, więc musiała zostać w domu i zaufać przyszłemu mężowi, który sam dopinał przygotowania na ostatni guzik.

Do tego okazało się, że Zosia w krótkim czasie bardzo przytyła i nie wiadomo było, czy krawcowa zdąży z poprawkami sukni ślubnej. Buty w większym rozmiarze doszły zaledwie dwa dni przed weselem. Jednak mimo wielu trudności i pośpiechu, para zdecydowała się nie odwoływać ślubu i wesela. Było huczne i trwało do białego rana.

W kościele bałam się, że zemdleję, ciągle było mi słabo, w końcu brałam ślub kościelny w zaawansowanej ciąży. Chciałam tylko przetrwać do wesela. Udało się, ale na weselu byłam strasznie zmęczona i miałam zadyszkę, tańcząc nawet przy wolnych piosenkach.
Ale mimo wszystko wierzę, że dobrze zrobiliśmy. Mieszkamy na wsi, tu mało kto ma nieślubne dziecko i to zawsze wzbudza sensację i niepotrzebne komentarze, dlatego cieszę się, że zdążyliśmy ze ślubem i czekamy na przyjście na świat Kubusia już jako mąż i żona.

Kubuś ma urodzić się na początku przyszłego roku.

planer ślubny

Miasto bardziej liberalne niż wieś 

Według danych GUS-u faktycznie odsetek dzieci urodzonych ze związków pozamałżeńskich jest wyższy w miastach niż na wsi. Dane z 2019 roku wskazują, że na wsiach takich dzieci było 21%, a w miastach 29%.

Jedynym z takich dzieci była Zuzia – córka Sandry i Karola, dwudziestopięciolatków z Warszawy. Dla nich wiadomość o ciąży także była zaskoczeniem, pojawiła się zaledwie po trzech miesiącach znajomości. Choć para zdecydowała się na wspólne życie i wychowywanie dziecka, to nie planuje w najbliższym czasie ślubu.

To, że dziecko jest spoza związku prawnego, nie znaczy, że nie ma pełnej rodziny. A nawet myślę, że taki związek jak nasz może być trwalszy, bo jesteśmy ze sobą dlatego, że czujemy się razem dobrze i chcemy razem wychowywać naszą córkę, a nie dlatego, że wzięliśmy ślub, bo tak wypada. Papier nie jest nam do niczego potrzebny. Wielu ludzi bierze ślub dla dobra dziecka, a my właśnie dla dobra dziecka go nie bierzemy.

Ślub z powodu ciąży

Na poglądy Sandry i Karola wpłynęły ich własne doświadczenia z dzieciństwa.

Ani moi rodzice, ani rodzice Karola nie planowali naszego przyjścia na świat, ale kiedy byli młodzi, czasy były inne i ślub w sytuacji nieplanowanej ciąży był koniecznością. Moi rodzice pod wpływem nacisków rodziny zawarli związek małżeński, mimo że znali się krótko i poza dzieckiem nic ich nie łączyło. Mieli inne zainteresowania, cele życiowe, poglądy.
Skutek był taki, że z dzieciństwa pamiętam głównie ich kłótnie. Kiedy miałam 10 lat, postanowili się rozwieść i wykorzystywali mnie do gierek między sobą. To był koszmar, który musiałam przez dwa lata przepracowywać na psychoterapii. Dziś uważam, że moje dzieciństwo byłoby szczęśliwsze, gdyby nigdy nie brali ślubu.
Z kolei rodzice Karola nigdy nie zdecydowali się na rozwód, chociaż, podobnie jak moi, nigdy nie byli dobraną parą. Jednak całe życie powtarzali, że muszą być razem dla dobra dzieci, żeby Karol i jego rodzeństwo mieli pełną rodzinę. Myślę, że przez to skończyli jako nieszczęśliwi zgorzkniali ludzie, którzy o wszystko mają do siebie pretensje, choć mogli dawno temu się rozejść i tworzyć inne szczęśliwe związki. Ich dzieciom wyszłoby to na lepsze.
Nasi rodzice, nawet jeśli głośno boją się do tego przyznać, to chyba zdają sobie sprawę z tego, że ich małżeństwa były błędem, bo nigdy nie nalegali, żebyśmy z Karolem wzięli ślub z powodu dziecka.

Czy będzie miało moje nazwisko?

Karol miał obawy, czy będą mu przysługiwały takie same prawa jak ojcom dzieci, którzy są po ślubie z ich matkami. Okazało się, że wystarczy jedna wizyta w Urzędzie Stanu Cywilnego, możliwa jeszcze przed porodem, podczas której złożył stosowne oświadczenie, że jest ojcem dziecka, a Sandra potwierdza fakt ojcostwa.

Dzięki temu rodzicom mimo braku ślubu przysługują dokładnie te same prawa w zakresie urlopów rodzicielskich, zwolnień lekarskich na dziecko czy świadczeń pieniężnych, Zuzia może też nosić nazwisko Karola.

Zanim urodziła się Zuzia, mieliśmy przez moment wątpliwości, czy brak ślubu nie utrudni nam w jakiś sposób życia, ale zapytałam o radę przyjaciółkę, która ma już ośmioletniego syna i żyje ze swoim facetem bez ślubu. Odpowiedziała, że w ciągu tych ośmiu lat nie było ani jednej sytuacji, żeby brak ślubu był jakimś problemem.
Czasami w przedszkolu albo innej instytucji można trafić na jakąś panią starej daty, która się dziwi, że „jak to państwo nie są małżeństwem?!” i wtedy formalności mogą być nieco bardziej skomplikowane, ale nie aż tak, żeby tylko z tego powodu brać ślub.

nieplanowane dziecko

Odpowiedni czas na ślub

Powód do tego, by jednak brać ślub, pojawił się dwa lata po przyjściu na świat Zuzi.

Uznaliśmy z Karolem, że teraz czujemy się gotowi, żeby się pobrać. Dojrzeliśmy do tego i przemyśleliśmy, jak chcemy, żeby wyglądał nasz ślub. Poza tym Zuzia jest na tyle duża, że mamy wreszcie trochę czasu, żeby to sobie zaplanować bez żadnej presji. Weźmiemy ślub z miłości, a nie z powodu obaw, co ludzie powiedzą, jak zobaczą brzuch.

Para planuje ślub w przyszłym roku. Chcą, aby ich córka brała aktywny udział w ceremonii, na przykład przynosząc im obrączki. Podczas całego dnia będzie z nią niania, która zadba, by dziecko dobrze bawiło się na ślubie swoich rodziców.

Psycholożka i edukatorka seksualna Magdalena Skwierawska twierdzi, że ślub nie jest gwarancją szczęścia dziecka:

Fakt małżeństwa rodziców rzeczywiście ułatwia w Polsce pełnienie obowiązków rodzicielskich – czy to u lekarza, czy w szkole – jednakże nie przekłada się to bezpośrednio na szczęście dziecka. Tym, co można uznać za szczęście dziecka, jest jego prawidłowy rozwój. Do prawidłowego rozwoju konieczna jest miłość opiekunów, zapewnienie podstawowych potrzeb, jakimi są pożywienie, higiena, zdrowie, ciepło, bliskość, kontakty międzyludzkie oraz edukacja.

Jeżeli rodzice wywiązują się z tego obowiązku, to ślub nie sprawia, że wywiązują się bardziej, czy też lepiej. Tak samo w drugą stronę – jeżeli dwójka ludzi nie jest przekonana do wspólnego życia i tworzenia rodziny, to ślub stanie się jedynie dodatkową przeszkodą. Co więcej, jeżeli osoby nie dojrzały do poważnej i zaangażowanej relacji, to ślub nie odmieni ich w magiczny sposób, wyposażając w dojrzałość.

New Drop

Jak więc postąpić w momencie niechcianych nacisków? Pamiętać o sobie, o tym, co dla danej pary jest ważne. Mieć na uwadze, że rodzina chce dobrze, jedynie nie zna innych rozwiązań. Dążyć do dyskusji, dbać o relacje. Mimo wszystko rodzina jest systemem, który przy dobrze prowadzonych kontaktach pełni funkcję wspierającą w trudnych chwilach i warto jest mieć do kogo zwrócić się o wsparcie.

Wspólna decyzja

Ani ślub w ciąży, ani decyzja, by wychowywać dziecko w nieformalnym związku, nie są dziś niczym niezwykłym. Dokonując wyboru dotyczącego przyszłości swojej i swojego dziecka, warto jednak kierować się miłością i własnymi przekonaniami, nigdy oczekiwaniami otoczenia. Tylko wtedy mamy szansę stworzyć szczęśliwą i silną rodzinę.  

izabela janachowska suknie

Rekomendowane artykuły