Śluby Gwiazd: Magdalena Waligórska-Lisiecka wspomina początki związku

Magdalena i jej mąż nie są, oczywiście, pierwszym małżeństwem w historii świata, które poznało się w pracy. To, co zaskakujące w ich historii, to fakt, że znajomość ta zaczęła się praktycznie od pocałunku.

– To jest rzeczywiście zabawna historia – wspomina Magdalena Waligórska. – Trwały próby do przedstawienia, w którym mieliśmy grać męża i żonę. W pewnym momencie dają sobie buziaka, całują się. Kiedy nastąpiła scena pocałunku, pomyślałam sobie, jaki to jest świetny aktor, jak on to rewelacyjnie zagrał, aż mnie taki dreszcz przeszedł – dodała. – Dalej trwały te próby, później, w następnym przedstawieniu graliśmy już kochanków, nie małżonków, a w między czasie się okazało, że on wcale takim dobrym aktorem nie jest, nic nie było grane, on to po prostu czuł – wyjaśniła ze śmiechem.

Oczywiście wspólne odgrywanie scen miłosnych, szczególnie na początku znajomości może być naprawdę fascynujące i ekscytujące. Problem pojawia się wtedy, kiedy angaż do roli żony, czy kochanki otrzymuje inna aktorka. – Pamiętam, że niedługo po ślubie mój mąż miał pokaźną scenę łóżkową – przyznała Magdalena Waligórska. Jak się z tym czuła? – Szłam na premierę z takim poczuciem, że ciekawe jak się z tym poczuję, ale o dziwo nie było mi z tym jakoś szczególnie trudno – wyznała.

Sprawdź też: Śluby gwiazd. Dawid i Jakub pobrali się na Maderze. Formalności dopełnili dzięki hejtowi

Kiedy Magdalena Waligórska zechciała być skłonna zostać żoną?

Choć pytanie z nagłówka nie brzmi, jakby zostało wymyślone przez językowego purystę, jest ono jak najbardziej adekwatne. To właśnie tak sformułował swoją myśl Mateusz, kiedy prosił Magdalenę o rękę. – Nasze zaręczyny wyglądały w ten sposób, że w Teatrze Nowym w Zabrzu trwał bankiet po premierze mojego monodramu na małej scenie – wspomina aktorka. – Mateusz mnie wywołał z tego bankietu i poprosił, żebym zeszła na dużą scenę, która była pusta, była na niej tylko scenografia do spektaklu – dodała. – Nie byłam specjalnie zadowolona, ale Mateusz powiedział wtedy, że to był nasz pierwszy dom, pierwsza kanapa, pierwszy kominek i właśnie tu chciałby mnie poprosić, żebym stworzyła z nim tę prawdziwą rodzinę – przyznała.

– Miał bardzo długą i skomplikowaną przemowę przygotowaną, której ja nie pamiętam – wspomniała. – Im dłużej mówił, tym bardziej plątał mu się język, aż w końcu zadał mi to pytanie, właśnie tak sformułowane – dodała Magdalena Waligórska.

New Drop

Na bankiet wrócili już jako narzeczeni i choć nie od razu przyznali, że właśnie wkroczyli w nowy etap związku, promienieli tak pozytywną energią, że nie umknęła ona uwadze zebranych.

Ślub w Rzymie. Dlaczego Para Młoda zmieniła lokalizację?

Skoro Magdalena zdecydowała się powiedzieć swojemu wybrankowi „TAK”, przyszedł czas na planowanie całej uroczystości. Jak się okazało, ukochany gwiazdy nie chciał zwlekać ani chwili i o szczegóły zapytał już następnego dnia. – Wtedy powiedziałam Mateuszowi, że wiesz, właśnie się zaręczyliśmy, ale generalnie ja nie lubię ślubów, nie lubię wesel i chciałabym, żeby to wyglądało tak, żeby był ten ślub, ale żeby go właściwie nie było – wspomniała. Czy ta pokrętna logika odstraszyła jej świeżo upieczonego narzeczonego? Zdecydowanie nie.

– Dwa miesiące później pojechaliśmy do Rzymu na letnie wakacje, przy okazji odwiedzaliśmy siostrę Mateusza, która tam studiowała – wspomniała Magdalena Waligórska. – Chodziliśmy po tym Rzymie, w Polsce była plucha, a tam pięknie, wiosna, kwitną drzewka mandarynkowe. Ten zapach jest dla mnie w 100% rzymskim klimatem – przyznała w rozmowie aktorka. – Wtedy pojawiła się u nas myśl „a może tutaj, a może tak”. Siłą rozpędu pojechaliśmy do konsulatu, żeby zobaczyć, jak miałoby to wyglądać, kiedy to wszystko zobaczyłam, powiedziałam „TU”. – dodała. Kiedy oczarowani miejscem narzeczeni zarezerwowali datę ślubu, szybko okazało się, że wybrane przez nich miejsce jednak nie będzie tym, w którym będą sobie ślubować miłość, wierność i uczciwość małżeńską.

Sprawdź też: Śluby Gwiazd: Paulina i Tomek Torresowie o swojej wyjątkowej ceremonii

– Dostaliśmy propozycję, żeby wziąć ślub w ambasadzie, a nie w konsulacie – wyjaśniła szybko. – Ambasada jest oszałamiająca, pozwolono nam zrobić też sesję zdjęciową w ogrodzie w ambasady – dodała.

śluby gwiazd: Magdalena Waligórska
fot. Instagram/magdawaligorska_official

Skoro termin i miejsce zostały wybrane, przyszedł czas na dopełnienie formalności. Skompletowanie dokumentów okazało się jednak nad wyraz proste. Państwo Młodzi zdecydowali, że uroczystość będzie bardzo kameralna: byli na niej obecni jedynie rodzice i rodzeństwo narzeczonych. Jak zareagowali na to ich przyjaciele i dalsza rodzina? O tym Magdalena Waligórska opowiedziała Izabeli Janachowskiej w najnowszym odcinku z serii Śluby Gwiazd:

Rekomendowane artykuły