Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej: wesele w kolorze… czarnym?

Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej

Wiktoria i Piotr: miłość od pierwszego wejrzenia

22-letnia Wiktoria i 33- letni Piotr poznali się podczas wypadu w góry ze znajomymi. Choć Wiktoria miała wówczas zaledwie 17 lat, siła ich uczucia sprawiła, że postanowili razem iść przez życie. Mimo dzielącej ich różnicy wieku, Wiktoria wykazuje poważniejsze podejście do życia: dziewczyna lubi być przygotowana i kontrolować każdą sytuację, w której się znalazła. Jednocześnie, jak podkreśla ona sama i jej bliscy – jest bardzo otwartą i pomysłową osobą. Te cechy sprawiają, że to właśnie ona jest liderem w tym związku i nadaje rytm ich wspólnemu życiu. Piotr jest zdecydowanym przeciwieństwem swojej ukochanej: na co dzień jest raczej skryty i unika sytuacji, w której musiałby okazywać emocje. Jak przystało na policjanta, jest oszczędny w słowach, więc swoje uczucia okazuje raczej gestem, niż romantycznymi wyzwaniami.

Czy osoby tak różne mają szansę na stworzenie udanego, zgodnego związku? Zdecydowanie tak, szczególnie, jeśli, oprócz różnic, mają też wspólne pasje. Obydwoje uwielbiają podróżować, odkrywać nowe smaki oraz relaksować się w spa. Teraz oboje marzą o ślubie i weselu jak z bajki. Niestety, w czasie przygotowań Wiktoria straciła pracę, co mocno wpłynęło na ich plany ślubne. Rodzina Wiktorii bardzo ich wspiera, również finansowo. Rodzice Piotra nie mogą im pomóc w tej kwestii, bo wciąż spłacają kredyt po pierwszym weselu syna.

Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej: suknia ślubna Wiktorii

Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej
fot. reklama/mat. prasowe telewizja POLSAT

Jak większość Panien Młodych, z którymi spotykamy się w czasie realizacji programu, również Wiktoria zdradziła, że suknia ślubna, którą znalazła, nie do końca spełnia jej oczekiwania. Jeśli oglądaliście program wiecie z pewnością, że te akurat są bardzo wysokie, nie mogłam więc jej pozostawić bez pomocy. Razem z bliskimi jej kobietami zaprosiłam ją do Warszawy, do mojego Concept Store, gdzie razem wybrałyśmy najpiękniejszą kreację – jak przyznała Wiktoria, bardzo w jej stylu.

Oczywiście wymarzona kreacja to nie wszystko- do pełnej metamorfozy potrzebna jest jeszcze idealna fryzura i nieskazitelny makijaż. Na szczęście Bartek i Wojtek z mojego teamu jak zwykle stanęli na wysokości zadania i spełnili, jak zwykle precyzyjne oczekiwania Wiktorii. Niski kok i glow na twarzy? Proszę bardzo!

Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej
fot. reklama/mat. prasowe telewizja POLSAT

Przed moim busem na Wiktorię czekali jej bliscy, w tym ukochana babcia Wiktorii, która była niespodzianką dla Panny Młodej. To z pewnością był jeden z bardziej wzruszających momentów tego dnia, pierwszy z wielu, bo Piotr, zgodnie z wcześniejszą decyzją czekał na swoją narzeczoną przed ołtarzem.

Sprawdź też: Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej: miłość, która pokonała odległość

Wymarzony pierwszy taniec

Ślubne Pogotowie Izabeli Janachowskiej
fot. reklama/mat. prasowe telewizja POLSAT

Co do pierwszego tańca byli zgodni: będzie. Różniły ich jednak szczegóły, bo Piotr twierdził, że taniec będzie romantyczny i… spontaniczny, Wiktoria zaś podkreślała, że zależy jej, żeby ten moment był dopracowany w każdym detalu. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie spełniła marzenia, tym razem Panny Młodej. Do współpracy przy tym projekcie zaprosiłam Tomasza Nakielskiego, który pomógł Wiktorii i Piotrowi ułożyć zjawiskową choreografię

Wyzwanie Izabeli Kurdyły

Już podczas pierwszej rozmowy Wiktoria i Piotr zdradzili mi, że czerń to ich ulubiony kolor (tak naprawdę domyśliłam się tego sama, ale też trudno było tego nie zauważyć patrząc na ich stroje i wnętrze ich mieszkania). Nic dziwnego, że oboje chcieli, żeby pojawił się na ich weselu i, o dziwo, wcale nie chodziło o jakieś delikatne akcenty – Wiktoria marzyła o czarnych obrusach, które w znaczący sposób wypełniają przestrzeń na sali weselnej.

Domyślacie się z pewnością, że moment, w którym widziałam zachwyt w oczach Izy Kurdyły, nie był dla mnie prosty. Ona cieszyła się idealną, elegancką, jasną salą, z pewnością tworzyła w głowie przepiękne, delikatne, pudrowe dekoracje – właśnie wtedy jak grom z jasnego nieba spadła na nią informacja: idziemy w czerń, a stoły mają zostać ustawione w podkówkę. Szczerze? Nie jestem pewna, który z tych pomysłów bardziej przeraził Izę, ale biorąc pod uwagę, jak bardzo walczyła o okrągłe stoliki (z sukcesem), możemy założyć, że jednak stoły były dla niej ważniejsze.


Rekomendowane artykuły